wtorek, 31 sierpnia 2021

Ogólne niezadowolenie z życia

     Witajcie. Nie wiem za bardzo co chcę napisać. W moim życiu niby nic się nie dzieje, ale moje myśli tworzą problemy bez potrzeby. Znacie zapewne ten stan: nic się nie dzieję, a jednak nie czujecie się dobrze ze sobą, nie jesteście spełnieni ani zadowoleni z życia. Macie wrażenie, że czas ucieka, a Wy nie możecie nic na to poradzić. Życie jest długie z perspektywy tego, że będziemy żyli załóżmy 70 lat, a jeden rok to 365/366 dni, jeden dzień ma 24 godziny, jedna godzina 60 minut, a jedna minuta 60 sekund. Tak to długo.

Jest krótko z tej perspektywy: Załóżmy wstajemy godzina 8.00 pijemy kawę, jemy śniadanko i siadamy do komputera, jemy obiad, spotykamy się z ludźmi. Wracamy, telefon/fb/gry/tv, kolacja, łazienka i spanie. Tak, teraz ten dzień wydaje się krótki. Czemu? Cały dzień zajęliśmy sobie pochłaniaczami czasu! Pomijając fakt, że będziemy zmęczeni całymi dniami patrzenia w ekran, to jeszcze jak już człowiek się uzależni to huhu... Może zmarnować długie miesiące, a nawet lata! (jak ja). Stąd w sumie u mnie to niezadowolenie. Przyszłam na świat, po to by czegoś dokonać, a ja? Marnuje czas. Jak większość z nas. 


Co zamierzam zrobić, żeby poprawić swoją jakość życia? 

Nie działało na mnie, że do godziny czternastej nie gram. Chodziłam naburmuszona, a myśli krążyły wokół gier. Zmieniam taktykę! Nie wpadłam na nią sama. Mój przyjaciel ją stosuje, ja ją zmienię, żeby do mnie pasowało.


Moja taktyka! - zasady

1. Wstaję codziennie o ósmej, żeby wziąć tabletki. Także codziennie po wstaniu przed graniem ogarnę pokój i wypiję kawę.

2. Od godziny piętnastej do dwudziestej nie gram.

3. Wyłączam komputer do godziny 24 (choć czuję, że będę odpadać szybciej).

4. W czasie wolnym od komputera będę wykonywać moje zadania z planu, który układam wieczorem/rano

5. Mam do wykonania minimum 4 zadania (4 pkt), za każde dodatkowe (+1pkt).

6. Pod koniec miesiąca podliczam punkty. Uznajmy, że skoro to będzie pierwszy miesiąc, dam sobie minimum 60% punktów do zdobycia.

7. Jak zdobędę te 60% kupię sobie coś spoko (może nowy zestaw ołówków :D)

8. Jeden dzień w tygodniu, to dzień na regenerację! 


Może to brzmi trochę skomplikowanie... Ale takie nie jest! Trzymajcie się ciepło

czwartek, 26 sierpnia 2021

Prezent z okazji czwartej rocznicy

     Hejka. a więc zaraz będzie 12 września - 4 rocznica związku z moim chłopakiem. Jestem w czarniej .... Jeżeli chodzi o prezent. 

    Wymyśliłam coś specjalnego. Będzie pomalowane, drewniane pudełko (decoupage). W środku, będzie znajdować się :

- pendrive, a na nim nagrania jak gram na ukulele

- naklejki zrobione własnoręcznie

- słoiczek szczęścia - już mam kupiony

- świeczka, którą również zrobię sama

- wiersz

    

    Ogólnie nie czuję się najlepiej ostatnio. Zero siły witalnej. Już mnie to powoli wkurza... Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować wszystko z tych punktów mimo trudności  <3



sobota, 21 sierpnia 2021

Mój plan do końca 2021

    Człowiek bez planu nie żyje. Nie można żyć na tak zwanym "spontanie" całą wieczność. Prędzej czy później będzie trzeba coś zaplanować, by się wszystko udało!

    Jak ja to zrobię?
     Wpadłam na pomysł trzech umiejętności, które chcę rozwijać i jedną rzecz, którą zrobię dzięki chociaż jednej nauczonej rzeczy!

   1. Język angielski na poziomie.
2. Rysować i szydełkować.
3. Schudnąć.
4. Oddać własnoręcznie zrobione rzeczy na kiermasz charytatywny.

    Angielski - bo zawsze chciałam umieć
    Rysowanie - bo lubię, Szydełkowanie - bo chcę się nauczyć.
    Schudnąć - bo mi na sobie zależy.
    Kiermasz - bo lubię pomagać i zależy mi też na innych

     Do 31.12.2021r.
- angielski poziom A2
- rysowanie i szydełkowanie (ciągły, nieprzerwalny progres)
- schudnąć min. 5 kilogramów
- oddać swoje naklejki, szydełkowe twory (i może co tam mi do łba wpadnie)

Usuń przeszłość, zacznij teraźniejszość

     Witam, usunęłam poprzednie posty. Chciałam zapomnieć o obrazie niepowodzeń związanym z prowadzeniem tego bloga.

    Jestem tu od tego by pokazać sobie i innym... No właśnie... Co? Może to, że cokolwiek znaczę, że człowiek może żyć marzeniami (jeżeli ma tylko odpowiedni plan). Czy ja mam taki plan? Mam, ale nie wiem czy wypali. Jednak po co siedzieć i marnować czas, lepiej spróbować!

    Leczę się od pierwszej liceum na schizofrenię. Aktualnie zaraz kończę dwadzieścia lat. Czuję, że nic nie zmieniłam w swoim życiu, zagubiłam drogę, popadłam w marazm. Nie wiem czy to co czuję jest adekwatne do tego co powinnam czuć, czy to choroba, czy nie.

    Psychiatra mi mówi, że mam zaleczoną schizofrenię, została tylko (a może i aż) depresja po schizofreniczna. Z nią chcę tu walczyć. Będę opisywać powodzenia i upadki, po których mam zwyczaj wstawać i iść dalej.

    

    Trzymajcie się ciepło!