Witajcie. Nie wiem za bardzo co chcę napisać. W moim życiu niby nic się nie dzieje, ale moje myśli tworzą problemy bez potrzeby. Znacie zapewne ten stan: nic się nie dzieję, a jednak nie czujecie się dobrze ze sobą, nie jesteście spełnieni ani zadowoleni z życia. Macie wrażenie, że czas ucieka, a Wy nie możecie nic na to poradzić. Życie jest długie z perspektywy tego, że będziemy żyli załóżmy 70 lat, a jeden rok to 365/366 dni, jeden dzień ma 24 godziny, jedna godzina 60 minut, a jedna minuta 60 sekund. Tak to długo.
Jest krótko z tej perspektywy: Załóżmy wstajemy godzina 8.00 pijemy kawę, jemy śniadanko i siadamy do komputera, jemy obiad, spotykamy się z ludźmi. Wracamy, telefon/fb/gry/tv, kolacja, łazienka i spanie. Tak, teraz ten dzień wydaje się krótki. Czemu? Cały dzień zajęliśmy sobie pochłaniaczami czasu! Pomijając fakt, że będziemy zmęczeni całymi dniami patrzenia w ekran, to jeszcze jak już człowiek się uzależni to huhu... Może zmarnować długie miesiące, a nawet lata! (jak ja). Stąd w sumie u mnie to niezadowolenie. Przyszłam na świat, po to by czegoś dokonać, a ja? Marnuje czas. Jak większość z nas.
Co zamierzam zrobić, żeby poprawić swoją jakość życia?
Nie działało na mnie, że do godziny czternastej nie gram. Chodziłam naburmuszona, a myśli krążyły wokół gier. Zmieniam taktykę! Nie wpadłam na nią sama. Mój przyjaciel ją stosuje, ja ją zmienię, żeby do mnie pasowało.
Moja taktyka! - zasady
1. Wstaję codziennie o ósmej, żeby wziąć tabletki. Także codziennie po wstaniu przed graniem ogarnę pokój i wypiję kawę.
2. Od godziny piętnastej do dwudziestej nie gram.
3. Wyłączam komputer do godziny 24 (choć czuję, że będę odpadać szybciej).
4. W czasie wolnym od komputera będę wykonywać moje zadania z planu, który układam wieczorem/rano
5. Mam do wykonania minimum 4 zadania (4 pkt), za każde dodatkowe (+1pkt).
6. Pod koniec miesiąca podliczam punkty. Uznajmy, że skoro to będzie pierwszy miesiąc, dam sobie minimum 60% punktów do zdobycia.
7. Jak zdobędę te 60% kupię sobie coś spoko (może nowy zestaw ołówków :D)
8. Jeden dzień w tygodniu, to dzień na regenerację!
Może to brzmi trochę skomplikowanie... Ale takie nie jest! Trzymajcie się ciepło